Historia Józefa Waltera

Józef Walter urodził się w 1893 w Krzywiniu, był synem Rozalii (z domu Houber) i Franciszka. Został wcielony w 1914 do 155 pułku piechoty, 10 dywizja. Siedzi jako pierwszy po prawej stronie w drugim rzędzie. W ręku trzyma gryf od skrzypiec. Zmarł w 1953 w Gnieźnie, tam miał fabrykę szczotek i walizek.
zdjęcie - skrzypce

Show More
 
 
 
 

CONTRIBUTOR

Mikołaj Pukianiec

DATE

1914

LANGUAGE

pol

ITEMS

1

INSTITUTION

Europeana 1914-1918

PROGRESS

START DATE
TRANSCRIBERS
CHARACTERS
LOCATIONS
ENRICHMENTS

Generating story statistics and calculating story completion status!

METADATA

Source

UGC

Contributor

europeana19141918:agent/8497875ab571f374d5a2e196371191d3

Date

1914

Type

Story

Language

pol
Polski

Country

Europe

DataProvider

Europeana 1914-1918

Provider

Europeana 1914-1918

Year

1914

DatasetName

2020601_Ag_ErsterWeltkrieg_EU

Begin

1914

End

1914

Language

mul

Agent

Mikołaj Pukianiec | europeana19141918:agent/8497875ab571f374d5a2e196371191d3
Józef Walter | europeana19141918:agent/fa24b5c86b320cdd33c19176e3b33afb

Created

2019-09-11T08:49:15.772Z
2020-02-25T09:05:31.583Z
2016-06-03 15:56:13 UTC

Provenance

PZ03

Record ID

/2020601/https___1914_1918_europeana_eu_contributions_20868

Discover Similar Stories

 
 
 
 

Historia rodziny Eisów

1 Item

Stanisław Eis był bratem mojej prababci. Urodził się w 1885 w Lubostroniu. Zmarł we Francji w 1917. Jego rodzicami byli Leon Eis (1846-1903) i Amelia Eis z domu Henke (1846-1929). Stanisław wychował się w Lubostroniu, w bliskich kontaktach z dziećmi mieszkającego obok hrabiego z rodu Skórzewskich. Miał dwie starsze siostry i brata Edmunda. Bracia byli z zawodu malarzami. Stanisław jednak nie pracował jako malarz - był uzdolnionym skrzypkiem i w ten sposób wolał zarabiać na życie. Przed wybuchem wojny był pierwszym skrzypkiem w jednej z najlepszych berlińskich knajp. Wraz z bratem i moim pradziadkiem Stanisław rozpoczął budowę kamienicy, która musiała zostać przerwana. W obawie przed wierzycielami cała rodzina w 1905 roku uciekła do Berlina. Część rodziny udała się do Stanów Zjednoczonych. Na krótko przed wojną ożenił się z Walerią z domu Stoińską. W 1916 lub 1917 urodził im się syn Edmund. Imię dziecko nosiło po stryju. Wraz z rozpczęciem wojny Stanisław jako ochotnik dołączył do armii niemieckiej. Jako że dobrze znał język francuski, służył w wojsku jako zwiadowca. Z pocztówek, które wysyłał przez jakiś czas do rodzinnego domu wynika, że stacjonował w Brukseli. Stanisław zginął na zwiadzie. Znajdował się wtedy wraz z innymi żołnierzami przy jakimś cmentarzu we Francji. Stanisław został śmiertelnie ranny kulą w głowę, wystrzeloną przez ukrywającego się za murem żołnierza armii francuskiej. Miejsce grobu Stanisława nie jest znane. Niestety nikt nigdy się tam nie wybrał. W tym samym czasie na wojnie był również mój pradziadek, Jan Botta. Został on wcielony do armii pruskiej. Pradziadek nie chciał walczyć i umierać za obcego cara, jak mógł unikał więc frontu. W Prusach Wschodnich w okolicach Tylży pradziadek poznał zamożne ziemianki. Kiedy dowiedziały się, że ma córkę, zaprosiły ją do siebie na dwa miesiące wakacji. Moja babcia Irena Rosada z domu Botta, (17.05.1905-13.06.1997), jako dziesięcioletnie dziewczynka wyjechała w 1915 roku sama z Berlina, przez Poznań i Królewiec do Tylży. Było to bardzo niebezpieczne, ale to zrobiła. Po wojnie cała rodzina wróciła do Polski. Edmund Eis wrócił do Poznania i pracował w policji obyczajowej. Dostawał łapówki w formie koniaków, dlatego w domu nigdy nie brakowało alkoholu. Eisowie zamieszkali też na Rybakach, mój pradziadek Jan Botta natomiast zaczął pracować w podzamczu koło Kępna. Był szefem żandarmerii. Później, w 1922 wrócił do Poznania i założył firmę malarską. Zamieszkali na Starym Rynku w kamienicy pod numerem 82/84. Mieli dwie służące i 180 metrów, firma musiała się dobrze rozwijać. Moja rodzina mieszka w tej kamienicy do dzisiaj. Historia Stanisława, Edmunda i Jana była opowiadana w rodzinie. Miałem ponad 30 lat jak babcia zmarła, więc całe dzieciństwo słuchałem jej opowieści. Teraz cały czas staram się uzupełniać ją o dokumenty. || Nekrolog Stanisława Eisa z jesieni 1917 Fotografia Stanisława Eisa z lat młodości Zdjęcie pochodzi z albumu mojej babci Ireny Rosady

Go to:
 
 
 
 

Historia Jana Dacewicza

1 Item

Janusz Dacewicz, wnuk Jana Dacewicza || Mój dziadek, Jan Dacewicz, był rolnikiem w miejscowości Luciany pod Wilnem. Został powołany do wojska w Wielkanoc, w drugim lub trzecim roku wojny. Był w Moskwie, która bardzo mu się w tym czasie spodobała, szczególnie atmosfera wielkanocna. Został wzięty do niewoli i trafił do kopalni żelaza, w której przetrzymywano również bolszewików. Trafili oni jednakże w gorsze warunki - nie dostawali jedzenia ani picia, byli oddzieleni od reszty więźniów. W kopalni Jan Dacewicz był surowo traktowany, czasem przywoływany do porządku przemocą, co stało się przyczyną choroby serca. W kopalni, w czasie przerw, grywał w karty z niemieckimi kolegami - górnikami. W ten sposób wygrał sporo bonów niewolniczych, gromadząc przy tym dość sporą sumę. Wygrane bony wymieniał u Niemców na marki i je chował. W 1918 r., kiedy Polska stała się niepodległa, został zwolniony i przetransportowany do kraju. Dokładne miejsce nie jest mi znane. Granica była w Kaliszu, gdzie został zapytany o posiadanie niemieckich pieniędzy. W ramach wymiany miał otrzymać zaświadczenie, na podstawie którego w Polsce miał otrzymać odpowiednią kwotę w polskich złotych. Dziadek zdecydował się oddać połowę zgromadzonych marek, a drugą połowę zostawić sobie. Niestety, nie doczekał się wypłaty ekwiwalentu za oddane marki. Kiedy wrócił na Wileńszczyznę mógł kupować w markach, ponieważ wciąż stacjonowało tam niemieckie wojsko. Za zebrane podczas niewoli pieniądze kupił trochę ziemi oraz postawił jakieś zabudowania. Z niewoli przywiózł ze sobą zegar ścienny, buty z cholewami i akordeon. Większość rzeczy stracił na rzecz kołchozów. W 1958 r. przeniósł się na tereny obecnej Polski, do województwa koszalińskiego. Kupił gospodarstwo, którym zarządzał do swojej śmierci w 1979 r.

Go to:
 
 
 
 

Historia kilku przedmiotów

4 Items

(1) Zdjęcie mojej praprababci w otoczeniu swoich dzieci, także z moją prababcią, Jadwigą Florek, na kolanach (2) Fotografia/pocztówka pochodząca z pobytu Grzegorza Florka w Malborku (3) Pierścionek wykonany prawdopodobnie z elementów zawleczki od granatu (4) Bransoletka wykonana prawdopodobnie z kawałka łuski po naboju || Mój pradziadek, Grzegorz Florek, był uczestnikiem I wojny światowej. Walczył na jej frontach i z tego, co wiem, także zginął w tej wojnie. W Zabrzu-Biskupicach miał swoją rodzinę. Mój pradziadek stacjonował ponoć w wielu miejscach, z których starał się przysyłać wiadomości ukochanej. Jedno ze zdjęć pochodzi z jego pobytu w Malborku - możliwe, że jest to Artillerie Kaserne, czyli Klub Garnizonowy Artylerzystów, albo Festung Mariendorf. Z czasów I wojny światowej pochodzą jeszcze dwa przedmioty, z którymi związana jest rodzinna legenda, iż wykonał je mój pradziadek lub ktoś z jego współtowarzyszy walk dla mojej prababci. Są to pierścionek oraz bransoletka. Historia z nimi związana mówi, iż pierścionek wykonany jest z elementów zawleczki od granatu, a bransoletka z kawałku łuski. Inna wersja mówi, iż bransoletka była elementem zdobycznym, który otrzymał mój pradziadek. Nie wiadomo ile jest w tym prawdy. Jest to jedynie ustne świadectwo zasłyszane w rozmowach mojego taty z babcią, a moją prababcią, Jadwigą Florek. Jedyne, co pewne, to fakt, iż prababcia otrzymała te przedmioty od swojego męża, który walczył w I wojnie światowej.

Go to: